Lot nie był długi, tak mi się przynajmniej wydawało. Z książką w ręce minął bardzo szybko. Kiedy mieliśmy podchodzić do lądowania, okazało się, że kolejną godzinę musimy spędzić w powietrzu z powodu komplikacji na przeznaczonym do lądowania pasie. Oznaczało to, że najprawdopodobniej spóźnię się na spotkanie w sprawie roli. No nic, reżyser chyba zrozumie.
Oczami Rossa
Ogarnąłem trochę w domu, trzeba przyznać, że po całym salonie walały się butelki po ostatniej imprezie. Na szczęście mój puchaty dywan nie był ubrudzony krwią. Dwóch takich zaczęło bić się o dziewczynę. Na koniec wylądowali w basenie. Patałachy jedne uświniły mi tak wodę, że trzeba było ją całkowicie spuścić. Żeby było mało, dwie godziny później ktoś próbował skakać do basenu. W sumie jeden gościu, na tej samej imprezie wyskoczył przez okno. Zniszczył mi szybę i połamał nogi. Coś mi mówi, że kolejny Project X nakręcą na imprezie w mojej willi. W sumie, to czego ona nie przeżyła?! Podpalona kuchnia (próbowałem gotować). Wywalone drzwi. Riker tłumaczył mi to "martwieniem się". Jakieś dwie godziny siedział przed drzwiami, dzwoniąc i czekając aż go wpuszczę. Ja w tym czasie brałem prysznic!
Scenariusz na jutro mam prawie ogarnięty, więc postanowiłem trochę się wyluzować. Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi. Kiedy otworzyłem zorientowałem się, że przed nimi stoi Layla.
-Wiedziałam, że nic nie jadłeś, więc przywiozłam ci mój obiad-powiedziała wręczając mi jakieś naczynie. to chyba była lasagne, naprawdę pięknie pachniała. Podziękowałem i zaproponowałem kuzynce, żeby ją zjadła razem ze mną. Jednak ona tylko tajemniczo skinęła głową i po prostu odeszła. Przygotowałem sztućce i talerz, nałożyłem sobie porcję, mojego jedynego dzisiaj posiłku i postanowiłem wypić do tego lampkę mojego ulubionego wina. Jednak omal nie stłukłem butelki, kiedy rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu widniało "numer zastrzeżony", tak więc postanowiłem nie odebrać.
------------------------------------------------------------------------------------
Kto dzwonił do Rossa?
Jesteście ciekawi? Następny fragment jutro o 10:00
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz jest ogromną motywacją, za którą z góry dziękujemy ;-)