niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 2

Oczami Ross'a

Byłem wraz z Laylą na plaży. Graliśmy któryś już raz z rzędu w kosza, ale nie liczyliśmy punktów, bo brakowało sędziego. Moja kuzynka jak zwykle miała wyborny humor. Zazdrościłem jej tego. Sam chciałbym choć raz poczuć się szczęśliwy, ale fakt, że mój były kumpel całuję się z miłością mego życia od razu sprawia, że jestem do niczego. Bo nawet o własną dziewczynę nie umiałem zawalczyć.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie ostrzegawczy krzyk Layli:
- Uważaj! - obróciłem się w porę, żeby oberwać piłką koszykową w twarz.
Zmartwiona kuzynka przybiegła do mnie.
- Nic ci nie jest? - spytała się.
- Oprócz tego, że bardzo boli mnie głowa i będę miał wielkiego siniaka, to nic mi nie jest.- powiedziałem z sarkazmem.
-  Zamuliłeś, więc chciałam cię trochę rozruszać. - wyznała.
Wybuchnęliśmy szczerym śmiechem.
- Znowu myślałeś o Laurze? - jak ona mnie dobrze zna.
- Tak. - odparłem.
- Minęło już tyle czasu...
- Wiem, ale ja nadal ją kocham! - podniosłem głos.
Zapanowała pomiędzy nami chwilowa cisza.
- Idziemy popływać? - zaproponowała i szczerze się uśmiechnęła.
- Daj spokój. -ględziłem. - Pływałem już dzisiaj.
- Co boisz się, że ze mną przegrasz? - zaszantażowała mnie.
- Ty wyzywasz mnie?! - podniosłem dumnie głowę. - Najlepszego pływaka w całym Los Angeles.

Radośnie spędziliśmy czas. Udowodniłem Layli, że nie jest we wszystkim doskonała. Wygrałem bowiem z nią w pływaniu na sto metrów. Pozniej skakaliśmy przez fale, topiliśmy się nawzajem dla żartu w morzu, pograliśmy jeszcze w siatkówkę. Byliśmy w naszej ulubionej restauracji koło plaży. Zamówiliśmy to co zawsze czyli naleśniki z polewą czekoladową, bitą śmietaną i kawałkami owoców oraz koktajle owocowe. Na końcu poszliśmy podziwiać przepiękny zachód słońca. Piasek łaskotał nam stopy, a wiatr momentami pchał nas do morza.
- Fajnie dzisiaj było. Powtórzymy to kiedyś? - spytała się z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jasne. - odpowiedziałem.
P
Po chwili usłyszeliśmy dzwonek mojej komórki. Popatrzyłem na ekran. Znowu nieznany numer. Drugi raz w ciągu dnia to przegięcie.
- Słucham. - zacząłem.
- Cześć Ross. Z tej strony Laura. Chciałbyś może jutro ze mną się spotkać? - zatkało mnie. Nie wiedziałem co odpowiedzieć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest ogromną motywacją, za którą z góry dziękujemy ;-)